Mgiełka SPF jest reklamowana w social mediach jako wygodny sposób na reaplikację filtru przez cały dzień – szczególnie na makijaż. Czy rzeczywiście chroni tak dobrze, jak zakładają producenci lub chwalą influencerzy? Mam na ten temat swoją opinię i chętnie się nią podzielę.
Dlaczego mgiełki SPF zyskały taką popularność?
Reaplikacja kremu z filtrem na makijaż to koszmar – niszczy cały efekt, a zmycie i ponowne nałożenie w ciągu dnia często nie wchodzi w grę. Użycie sprayu zajmuje kilka sekund, a przy poprawnym zastosowaniu makijaż zostaje nienaruszony. Trudno się dziwić, że ten format fotoochrony tak szybko trafił do torebek.
W gabinecie i w wiadomościach na Facebooku dostaję coraz więcej pytań właśnie o mgiełki SPF do twarzy. Czy wystarczą jako jedyna ochrona? Czy mogą zastąpić poranny krem? Rozumiem, skąd te pytania, ale zanim odpowiem, muszę wyjaśnić jedną podstawową kwestię dotyczącą fotoochrony.
Najważniejsza zasada w ochronie skóry przed promieniowaniem UV
Wartość SPF podana na opakowaniu nie jest stała. To liczba, która odnosi się do zalecanej ilości produktu nałożonej na skórę – standardowo to 2 mg na cm² powierzchni skóry [1]. W rzeczywistości większość osób nakłada go znacznie mniej. Badania pokazują, że wiele osób aplikuje zaledwie jedną czwartą zalecanej ilości – około 0,5 mg/cm² [2]. Przez ten błąd ochrona spada nieproporcjonalnie do ilości. Produkt z SPF 50 nałożony w zbyt małej ilości może dawać ochronę na poziomie SPF niższym niż 30, czy nawet 15.
Do tej pory mówię o kremie z filtrem, który można zobaczyć gołym okiem. Teraz wyobraź sobie spray. Mgiełka SPF aplikowana z odległości kilkudziesięciu centymetrów trafia na skórę w postaci drobnych kropelek, które trudno kontrolować. Nie widzisz, ile jej nakładasz i nie możesz jednoznacznie ocenić, czy pokrycie jest równomierne. Badania potwierdzają, że spray wymaga natychmiastowego wmasowania po aplikacji, żeby zapewnić choćby zbliżone pokrycie do kremu [1]. Bez tego część twarzy może pozostać bez ochrony.
Mgiełka SPF na makijaż – czy to dobry pomysł?
Mimo wspomnianych ograniczeń mgiełka SPF to produkt, którego nie zamierzam przekreślać. Wręcz przeciwnie – w konkretnych sytuacjach może się przydać.
Największą zaletą mgiełki SPF na makijaż jest właśnie to, że nie niszczy make-upu. Jeśli rano nałożyłaś krem z filtrem SPF jako bazę, a po kilku godzinach chcesz odnowić ochronę bez zmywania całego makijażu – mgiełka to lepsza opcja niż całkowite pominięcie reaplikacji. Jest szybka, wygodna i daje pewne wsparcie fotoochronne, nawet jeśli nie idealne.
Jako uzupełnienie ochrony sprawdza się bardzo dobrze. Jeśli masz w torebce krem z filtrem i mgiełkę – możesz ich używać naprzemiennie w zależności od sytuacji. W południe, gdy nie masz możliwości zmycia i ponownego nałożenia kremu, mgiełka SPF do twarzy jest zdecydowanie lepsza niż nic.
Mgiełka SPF nie zastąpi jednak kremu
Muszę zaznaczyć, że mgiełka SPF do twarzy nie powinna być jedyną formą fotoochrony w ciągu dnia. Problem leży głównie w ilości. Przy sprayu naprawdę nie jest się w stanie ocenić, ile produktu trafiło na skórę. Krem z filtrem nakłada się palcami – widać go i przy rozprowadzaniu można ocenić pokrycie. W przypadku stosowania mgiełki nie jest to możliwe.
Do tego aplikacja sprayem jest z natury nierównomierna. Część twarzy dostaje więcej produktu, inna mniej, a niektóre miejsca mogą zostać zupełnie pominięte.
Przy intensywnym narażeniu na słońce – na urlopie, przy długim przebywaniu na zewnątrz – krem z filtrem nakładany rano i reaplikowany po kilku godzinach (po zmyciu starej warstwy) to bezpieczniejszy wybór. Mgiełka może go wspierać, ale nie zastąpić.
Sprawdź: Krem z filtrem SPF 50 – moje propozycje
Jak poprawnie używać mgiełki SPF?
Stosuj mgiełkę SPF na makijaż jako uzupełnienie porannego kremu z filtrem, a nie jako samodzielną ochronę. Pamiętaj przy tym, aby:
- spryskać twarz mgiełką z bliskiej odległości, najlepiej z około 20 cm; im bliżej, tym więcej produktu trafia bezpośrednio na skórę, a nie rozprasza się w powietrzu;
- nanieść kilka warstw, nie jedną; daj produktowi chwilę na wchłonięcie i powtórz aplikację;
- po aplikacji delikatnie rozprowadzić preparat palcami; musisz jednak mieć świadomość, że zbyt mocne wcieranie obniża skuteczność filtra nawet o 20% [1].
Dlaczego fotoochrona powinna być dokładna?
Fotoochrona działa tylko tam, gdzie została nałożona. To brzmi jak banał, ale okazuje się, że właśnie pominięte fragmenty skóry powodują najwięcej problemów, np. plamy. Skóra przy linii włosów, uszy, okolice ust, skrzydełka nosa czy boki twarzy często dostają za mało produktu albo wcale.
Dokładna aplikacja jest ważna nie tylko dlatego, że pozwala uniknąć rumienia po słońcu. Promieniowanie UV wpływa też na przebarwienia, utratę jędrności, nierówny koloryt i szybsze starzenie się skóry. Przestrzeganie zasad prawidłowej aplikacji jest szczególnie ważne u osób po zabiegach kosmetologicznych, w trakcie kuracji kwasami, retinoidami albo przy skłonności do melasmy.
Filtr SPF to warstwa ochronna, która wymaga odpowiedniej ilości, równomiernego rozprowadzenia i reaplikacji. Mgiełka może pomóc w ciągu dnia, ale podstawą nadal pozostaje starannie nałożony krem z filtrem.
Źródła:
1. Petersen B, Wulf HC. Application of sunscreen – theory and reality. Photodermatol Photoimmunol Photomed. 2014. https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/phpp.12099
2. Latha MS et al. Sunscreening Agents: A Review. J Clin Aesthet Dermatol. 2013. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3543289/

