Czym zajmuje się dietetyk

Czym zajmuje się dietetyk i jak może Ci pomóc? Wywiad z p. Agnieszką Kobalczyk-Rohde

Jeśli praca dietetyka kojarzy Ci się tylko z rozpisywaniem diet i przyjmowaniem klientów, którzy chcą schudnąć, ta rozmowa zmieni Twoją perspektywę. Pani Agnieszka Kobalczyk-Rohde, dietetyk kliniczny z wieloletnim doświadczeniem, w niezwykle inspirujący sposób opowiada o tym, jak naprawdę wygląda jej praca i z jakimi problemami można się do niej zwrócić. 

Wspieranie leczenia i poprawa samopoczucia, a w konsekwencji zwiększanie jakości życia pacjentów to sens mojej pracy – pani Agnieszka Kobalczyk-Rohde, psychodietetyk i dietetyk kliniczny, od wielu lat pomaga osobom z najróżniejszymi potrzebami zdrowotnymi. Prowadzi Gabinet Dietetyczny w Koszalinie (zlokalizowany w Przychodni Specjalistycznej PulsMed, ul. Stoczniowców 11-13), w którym przyjmuje zarówno dorosłych, jak i młodzież oraz dzieci.

Skąd się wzięło Pani zamiłowanie do dietetyki? 

Właśnie zdałam sobie sprawę, że właściwie nigdy nie rozważałam tego zagadnienia. Myślę, że pragnienie zgłębiania tej dziedziny nauki po prostu do mnie przyszło jako kontinuum wcześniejszych zainteresowań i wykształcenia. 

Rozpoczynając swą edukację dietetyczną, kierowałam się głównie ciekawością i fascynacją, w jaki sposób – tak prozaiczny (wydawałoby się) – obszar naszego życia determinuje nasze samopoczucie, zdrowie oraz jak bardzo najbardziej elementarne procesy biochemiczne zachodzące w komórkach naszego ciała zależą od tego co jemy. To bardzo fascynujące. Z czasem, pasjonująca stała się obserwacja jak funkcjonujemy na poziomie mentalnym i emocjonalnym w relacji z jedzeniem. Z biegiem lat przekonałam się, że dietetyka jest nieprawdopodobnie interdyscyplinarna i wymaga nieustającego zdobywania wiedzy, certyfikacji i praktyki z różnych dziedzin nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Nie ma czasu na nudę.

Edukację dietetyczną zaczęłam od ukończenia studiów dietetycznych w Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy, gdzie później kształciłam się także na studiach podyplomowych z żywienia klinicznego, zbiorowego oraz wspomagania żywieniowego w aktywności ruchowej w sporcie i rekreacji. 

Ukończyłam również podyplomowe studia z zakresu psychodietetyki na Uniwersytecie SWPS. Pierwszym zaś kierunkiem studiów była biologia na UMK w Toruniu. Jestem także technikiem farmaceutycznym i ta wiedza ogromnie mi się przydaje w pracy dietetycznej. Tak więc, to wszystko się przeplata. 

Czy ma Pani jakąś specjalizację albo obszar, który jest Pani najbliższy?

Nie chciałabym zostać zaszufladkowana, ale najbliższa jest mi dietetyka kliniczna, także z racji doświadczenia zdobytego w czasie kilkunastoletniej już praktyki.

Czym zajmuje się dietetyk i z jakimi problemami pacjenci najczęściej zgłaszają się do Pani?

Trafiają do mnie osoby z różnymi potrzebami zdrowotnymi. Najczęściej (co wynika oczywiście z rosnącej liczby osób chorych przewlekle) są to pacjenci z problemami natury metabolicznej: 

• nadwagą, 

• otyłością, 

• nadciśnieniem, 

• cukrzycą, 

• hipoglikemią reaktywną, 

• zaburzeniami lipidowymi, 

• chorobami serca i nerek, 

• metaboliczną stłuszczeniową chorobą wątroby, 

• zaburzeniami hormonalnymi, 

• chorobami przewodu pokarmowego, często zaburzeniami czynnościowymi jelit. 

Prowadzę także pacjentów z chorobami onkologicznymi w wywiadzie. Często trafiają dzieci z otyłością, zdiagnozowaną chorobą towarzyszącą. Mam doświadczenie w prowadzeniu pacjentów bariatrycznych. Odwiedzają mój gabinet także osoby z zaburzeniami odżywiania. Czasem zdarza się, że do gabinetu przychodzą osoby jeszcze zdrowe, zainteresowane po prostu zdrowym stylem życia, ale jest ich zdecydowanie mniej.

Czy zajmuje się Pani rozpisywaniem diet, czy dzisiaj już się tak nie robi? Jak wygląda nowoczesne podejście w dietetyce?

Ubolewam, że w powszechnym pojęciu dietetyk kojarzy się z „rozpisywaniem diet”. Niestety, jeszcze wielu dietetyków całą swą działalność opiera na „rozpiskach”. To nie ma na dłuższą metę większego sensu…. Pacjenci trafiający do mnie często mają już doświadczenia z dietetykami i większość z nich nie ma dobrych doświadczeń współpracy na bazie „rozpiski”, bo w takim modelu i tak zwykle dochodzi do nieuniknionego zniechęcenia i zarzucania „diety”. Nie przynosi to trwałych efektów.

Nie jestem wrogiem spersonalizowanych planów żywieniowych w sytuacji, gdy trzeba dokładnie wyliczyć podaż konkretnych składników pokarmowych (w niektórych schorzeniach, sporcie zawodowym, czy jednostkach żywienia zbiorowego).

W kontekście indywidualnej osoby, plan może pełnić rolę drogowskazu, być inspiracją i źródłem pomysłów. W takim rozumieniu czasem układam plany i wykorzystuję jako narzędzie wspierające, ale przyznam, że bardzo rzadko. Z doświadczenia wiem, że u większości ludzi to się nie sprawdza w codziennym życiu. 

Dlaczego „gotowce” się nie sprawdzają?

Sprawdzają się, dopóki klienci stosują się ściśle do „rozpiski”. Gdy przestają gotować według planu, gubią się i zaprzestają zmian. Dlatego praktycznie od początku swojej pracy zawodowej pracuję bardzo indywidualnie, koncentrując się na osobie, personalizując zalecenia i sposób pracy z pacjentem, biorąc pod uwagę wszystko co może go wspierać w zmianie. Celem jest trwała zmiana i skuteczna edukacja, by pacjent mógł poradzić sobie kiedyś sam. Truizmem byłoby powiedzenie, że staram się patrzeć holistycznie, ale gotowa albo sztywna dieta z szuflady – nie, to nie jest mój styl pracy.

Myślę, że właśnie dietetyka spersonalizowana uwzględniająca wielochorobowość pacjenta, zmienność genetyczną i szerszy kontekst psychodietetyczny jest przyszłością dietetyki. Przynajmniej taką mam nadzieję, bo rozpiski już dziś robi AI (na marginesie jest jeszcze w nich dużo błędów, ale AI zapewne będzie je doskonalić).

Pracuję z klientami z najróżniejszymi problemami skórnymi i zauważam, że ludziom trudno jest zrozumieć, że problemy z cerą często biorą się również z naszego stylu życia. Jaki wpływ na skórę ma dieta?

Ogromny! Myślę, że zarówno w Pani, jak i mojej pracy to jest właśnie najtrudniejsze: wytłumaczyć ludziom, że to, jak się czują, wyglądają, czy są sprawni, w ogromnym stopniu zależy od nich samych, od stylu życia – w tym żywienia.

Skoro tak poważna choroba przewlekła, jak otyłość, bywa często przez samych pacjentów traktowana jako defekt estetyczny i postrzegają się głównie w kontekście wizualnym, to tym bardziej skóra – nasza zewnętrzna powłoka, w dużym stopniu definiuje człowieka w kontekście społecznym i wizerunkowym. A to przecież największy narząd w naszym organizmie, chroniący nas przed niekorzystnymi czynnikami z zewnątrz, o skomplikowanej strukturze i ważnych dla nas funkcjach. Skóra jest częścią naszego ciała, dlatego wszystko co jemy i pijemy, to jak żyjemy, czy się wysypiamy, stresujemy – ma wpływ na jej status. Są schorzenia ściśle skorelowane z objawami klinicznymi na skórze, np. celiakia i choroba Duringa, alergie związane z atopowym zapaleniem skóry, insulinooporność i rogowacenie ciemne, pokrzywka skorelowana z zaburzeniami tolerancji histaminy.

Skóra jest silnie powiązana z innymi narządami, szczególnie z układem pokarmowym. Jej kondycja świadczy także o ogólnym stanie zdrowia. Czynniki żywieniowe mogą oddziaływać na nią wielokierunkowo:

• wpływają na stan odżywienia organizmu, 

• wpływają na gospodarkę lipidową, węglowodanową oraz związaną z nimi gospodarkę hormonalną,

• mają ogromny wpływ na mikrobiom jelitowy, reakcje immunologiczne i regulację procesów zapalnych.

Sporą rolę odgrywają składniki funkcjonalne żywności, nie będące w ścisłym rozumieniu składnikami odżywczymi, ale ograniczające czynniki ryzyka chorób przewlekłych oraz chorób skóry, np. trądziku, atopowego zapalenia skóry, łuszczycy, a także przeciwdziałające starzeniu. Oprócz właściwego żywienia kluczowe znaczenie ma nawodnienie skóry. 

Jakie 3 główne zasady odżywiania zaleciłaby Pani osobie borykającej się ze zmianami trądzikowymi?

Istnieją różne typy trądziku, ale jeśli mówimy o tym najczęściej występującym, pospolitym, to przede wszystkim:

• eliminacja cukrów prostych i oparcie żywienia o produkty o niskim indeksie glikemicznym,

• spożywanie minimum 400-500 g warzyw dziennie, 

• ograniczenie spożycia mleka na rzecz fermentowanych produktów mlecznych,

• włączenie do codziennego menu olejów roślinnych: oliwy, oleju lnianego, oleju rzepakowego, orzechów (szczególnie włoskich, laskowych), czy oleju z wiesiołka, czarnuszki.

Gdyby mogła Pani dać moim czytelnikom jedną poradę dotyczącą żywienia, co by to było?

Dokładanie do każdego posiłku porcji warzyw (ok. 150-200 g).

Jeden produkt spożywczy, który każdy powinien mieć w swoim menu to…

Poza warzywami? Jajka. Jeśli oczywiście nie mamy alergii na białko jajka.

I na koniec chciałabym obalić mit o tym, że zdrowa dieta jest droga. Czy rzeczywiście finanse stoją na przeszkodzie do pełnowartościowego odżywiania?

Takie przekonanie mocno funkcjonuje w powszechnej świadomości. Pamiętajmy jednak, że zwykle najdroższe są gotowe dania i żywność wysoko przetworzona, paczkowana oraz jedzenie typu fast-food. Z reguły w każdej kategorii produktów spożywczych można znaleźć droższe i tańsze, które wcale nie są gorsze. 

Często płacimy za wygodę, kupując żywność poporcjowaną, obraną, ładniej opakowaną. To wszystko wpływa na cenę. Poza tym marnujemy dużo żywności, a wraz z nią nasze pieniądze. Kupujemy oczami, jemy często też powyżej naszych potrzeb. Jest wiele produktów z kategorii zdrowszej żywności, która nie jest relatywnie droga i na jej bazie można skomponować całkiem sensowne menu bez kosmicznego obciążania domowego budżetu. 

Wyjątkiem są ryby, dość drogie, ale i tutaj możemy znaleźć gatunki wartościowe żywieniowo i nieco tańsze. Zawsze też możemy zjeść mniej, ale bardziej odżywczo, trzeba się tylko nauczyć, jak mądrze komponować posiłki. Nie jest tanio, ale nie musi być bardzo drogo.