Zdobywanie górskich szlaków czy relaksujące spacery po połoninach? Niezależnie od tego, w jaki sposób spędzasz urlop w górach, pamiętaj o tym, aby rozsądnie się spakować. Podpowiadam, co obowiązkowo powinna zawierać kosmetyczka na wakacje w górach.
Kosmetyczka na wakacje w górach może być minimalistyczna. Nie musisz ciągnąć ze sobą ogromu produktów – szczególnie, jeśli wybierasz się w podróż z plecakiem i jedziesz na przykład pociągiem. Podpowiadam, bez których produktów kosmetycznych nie powinnaś ruszać w góry!
Ochrona przeciwsłoneczna – must have w górach
Chyba każdy, kto choć raz był w górach wie, że słońce potrafi tam naprawdę dać (nomen omen) popalić. I to nie tylko w słoneczne dni, ale również wtedy, gdy wydaje się być schowane za chmurami. Dlatego dobrze wyposażona kosmetyczka na wakacje w górach musi zawierać odpowiedni krem z filtrem. Odpowiedni, czyli mający takie oznaczenie: SPF50+/PA +++. Jeśli chodzi o konkretny produkt, mogę zarekomendować na przykład Laser Sunscreen SPF50+ Cell Fusion C. Należy smarować nim twarz, szyję i uszy, a na odsłonięte części ciała jak ręce czy nogi (choć w górach rzadko się tak ubieramy), nakładać krem do ciała z równie wysoką ochroną.
Uwaga! Kremy z filtrem opisywane jako nadające się w góry czy w inne ekstremalne warunki, często mają adnotację, że zapewniają ochronę przez 8 godzin.
Nie do końca jest to prawdą – każdy kosmetyk tego typu wymaga reaplikacji, najlepiej co godzinę. A jeśli chcesz w 100% chronić swoją skórę – obowiązkowo weź ze sobą czapkę z daszkiem albo kapelusz z szerokim rondem.
Dowiedz się więcej: Kremy z filtrem SPF50 – moje propozycje
Regeneracja skóry po opalaniu
Góry nie kojarzą Ci się z opalaniem? Nawet jeśli nie zamierzasz wypoczywać na leżaku, letnie wojaże w górach to prawie zawsze ekspozycja na słońce. Zapakuj więc do plecaka coś, co nałożysz na opaloną skórę twarzy w czasie wieczornej pielęgnacji. Z czystym sumieniem mogę polecić na przykład balsam kojący SUN SECURE Lait Après-Soleil – chłodzi, a do tego ma żelowo-kremową konsystencję, która błyskawicznie przynosi ulgę.
Odżywienie skóry po słońcu i… trekkingu!
Sucha, napięta i odwodniona skóra da Ci się we znaki, gdy tylko wyjdziesz z hotelu czy schroniska i będzie doskwierać przez cały trekking czy nawet zwykły spacer. Warto więc zabrać ze sobą dodatkowy produkt nawilżający i mocno odżywiający – np. taki jak HYDRALIANE Creme Riche. Oprócz tego, że ma działanie nawilżające, koi skórę i redukuje uczucie ściągnięcia i napięcia. Po całodniowej wycieczce w góry, wmasuj go w skórę w czasie wieczornej pielęgnacji i daj twarzy maksymalnie zregenerować się w czasie snu.
Delikatny preparat do mycia twarzy i ciała
Agresywne produkty myjące i peelingi zostaw na inną okazję – kosmetyczka na wakacje w górach niech zawiera łagodny kosmetyk do twarzy, który łagodnie oczyści ją rano i wieczorem. Szczególnie polecam żel Cicalfate+ od Avene – umyjesz nim twarz, ciało, a także wykorzystasz do wykąpania małego dziecka (jest bezpieczny już od 1 dnia życia!). Zamiast więc pakować do walizki kilka produktów do mycia – weź ten jeden!
Serum z witaminą C – aby zapobiec przebarwieniom
Kosmetyczka na wakacje powinna uwzględniać też dobre serum z witaminą C, które wesprze skórę wystawioną na słońce i zadziała profilaktycznie na przebarwienia.
Witamina C łagodzi stany zapalne skóry, jest silnym antyoksydantem i reguluje wydzielanie melaniny, czyli pigmentu występującego w skórze. Rekomenduję stosowanie jej na co dzień, np. w czasie porannej pielęgnacji i zapakowanie do wakacyjnej kosmetyczki. Jednym z najlepszych serów z witaminą C, obecnych na rynku, jest na przykład koncentrat antyoksydacyjny Aox Ferulic od mesoestetic.
Pakowanie kosmetyczki na wakacje w górach najlepiej zacząć od jakościowego kosmetyku z filtrem SPF50 oraz produktów łagodzących i odżywiających skórę po opalaniu. Tusz do rzęs, róż czy podkład to sprawa drugorzędna, choć rozumiem, że dla wielu kobiet istotna. Jeśli natomiast pójdziesz na szlak bez makijażu – nic się nie stanie. Gdy zaś pójdziesz bez filtra – prawdopodobnie następnego dnia będziesz musiała zostać w hotelu i się zregenerować. Sugeruję więc zacząć od tego, co naprawdę ważne, a „kolorówkę” dorzuć na końcu!

