sephora kids w drogeriach

Sephora kids – nowe, ale czy niebezpieczne zjawisko?

12-latki kupujące kosmetyki w Sephorze czy Douglasie to coraz częstszy widok w polskich galeriach. I do nas dotarł niepokojący trend, który promują zachodnie influencerki. Czym jest zjawisko sephora kids i dlaczego uważam je za niebezpieczne? Sprawdź, czy ten problem dotyczy również Twojej córki.

Dziewczynki „podkradające” kosmetyki swoich mam to widok, który nie wzbudza obaw, a czasem wręcz rozczula. Kilkulatki, którym marzy się doczepiany warkocz na wakacjach albo kolorowe paznokcie także nie wzbudzają irytacji, a raczej uśmiech zrozumienia. Zjawisko sephora kids ma jednak znacznie mniej wspólnego z niewinnym podebraniem mamie szminki…

Sephora kids – czego dotyczy zjawisko?

Określenie sephora kids oznacza dzieci, najczęściej dziewczynki, które spędzają swój wolny czas w drogich sklepach z kosmetykami, takich jak Sephora czy Douglas. Podłożem tego zjawiska są social media i influencerki, które notorycznie dostają paczki od firm kosmetycznych i wszystko reklamują jako kosmetyczny „must have”.

Choć trend ten „wygonił” dzieci z Tiktoka i Instagrama na dwór, nie ma powodów do radości. Dziewczynki najpierw przeglądają media społecznościowe, aby następnie udać się do galerii i testować, a potem kupować drogie, niedostosowane do ich wieku kosmetyki. Na zakupach się jednak w wielu przypadkach nie kończy – dzieciaki naśladują swoje idolki i również nagrywają na TikToku czy IG swoje rutyny kosmetyczne.

Rutyna pielęgnacyjna 11-latki? Brzmi zabawnie, ale jeśli wgłębisz się w konsekwencje takiej „zabawy”, robi się poważnie.

Sephora kids – jakie widzę zagrożenia?

Dziewczynki lubią się malować, a w pewnym wieku po prostu zaczynają naśladować swoją mamę – czy więc zjawisko sephora kids naprawdę trzeba uznać za niebezpieczne? Jako kosmetolog i kobieta z pewnym życiowym doświadczeniem, zdecydowanie widzę w tym zjawisku wiele zagrożeń.

  • Problemy z akceptacją swojego ciała

Dziewczynkom, które są w okresie dojrzewania, a nawet przed nim, wmawia się, że muszą zakryć korektorem cienie pod oczami i konturować swoją (naturalnie przecież okrągłą!) twarz. To jak mają się w przyszłości akceptować? Influencerki dostają za to spore pieniądze, ale dzieci nie rozumieją przecież jak działa taki biznes.

Takie trendy są szkodliwe, bo wprost mówią: jesteś niedoskonała, a z naszym produktem będziesz. Uzależniają w ten sposób poczucie własnej wartości od czynników zewnętrznych.

  • Wykluczenie z grupy, jeśli cię nie stać na kosmetyki drogeryjne

Nie wszystkich rodziców stać na to, aby wydawać nawet kilkaset złotych na kosmetyki swoich dzieci. Niektórzy nie godzą się także na to, aby po szkole ich córka spędzała godziny w galerii handlowej.

Niestety, dzieci w tym wieku bardzo szybko potrafią wykluczyć z grupy: nie chodzisz z nami do drogerii, nie chcemy Cię w naszej ekipie. Taki ostracyzm odbija się na psychice dziecka, bo przecież chce ono przynależeć do grupy rówieśniczej.

  • Problemy ze skórą

Problemem, może trywialnym w porównaniu ze szkodami, które zjawisko sephora kids wyrządza psychice, jest kłopot ze skórą. Wszystko dlatego, że jest ona traktowana nieprzystosowanymi do jej potrzeb kosmetykami. Ciężkie podkłady, bazy pod podkład, płatki pod oczy czy inne produkty mogą podrażniać młodą i delikatną skórę, zapychać pory i w rezultacie potęgować np. problemy z trądzikiem.

  • Kształtowanie konsumpcyjnej i materialistycznej postawy

Zjawisko sephora kids negatywnie wpływa również na kształtowanie życiowej postawy młodych dziewcząt. Uczą się one, że ważna jest marka, luksus i otoczka, a nie jakość produktów. Spędzanie czasu w galerii handlowej, zamiast rozwijania swoich pasji czy nauki, pogłębia materialistyczne postawy.

Sprawdź też: Okiem kosmetologa: kolorowe kosmetyki dla nastolatków

„Wszystko jest dla ludzi” – zdarza się słyszeć, gdy mowa o alkoholu, używkach, imprezach czy zabiegach upiększających. Podobnie jest z makijażem i coraz wcześniejszym wiekiem malujących się dziewczynek. Niestety, stanowczo nie zgodzę się z tym, że wszystko jest dla ludzi i robienie make-up’u w wieku 10 czy 12 lat to norma. Żyjemy w świecie ogromnej presji na kobiety – a przyzwalanie na to, aby już małe dziecko (tak, 10-latka to małe dziecko!) uczyło się zakrywać podkładem nieistniejące niedoskonałości i przedłużać sobie tuszem rzęsy prowadzi do ogromnych problemów z akceptacją swojego ciała.