Procedury medycyny estetycznej, które może wykonywać wyłącznie lekarz, powinny zostać wskazane w rozporządzeniu – twierdzi wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusz Komor. Do tej pory nie udało się do tego doprowadzić, ale wydany 30 stycznia 2026 roku komunikat Ministerstwa Zdrowia zdaje się być pierwszym krokiem, by uporządkować tę kwestię. Co dokładnie znajduje się w treści dokumentu i jak to zmieni branżę beauty? Analizuję.
O tym, że zabiegi medycyny estetycznej, polegające na przerwaniu ciągłości skóry, powinni wykonywać tylko lekarze mówię od bardzo dawna. Zawsze proszę moich klientów, aby nie umawiali się tam, gdzie robi to kosmetolog czy kosmetyczka. Powód jest prosty: bezpieczeństwo! Zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego czy laserów to nie są łagodne terapie, ale działania obarczone dużym ryzykiem powikłań.
To może Cię zainteresować: Kosmetyczka a kosmetolog
Czego dokładnie dotyczy komunikat Ministerstwa Zdrowia?
30 stycznia 2026 roku Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat w sprawie wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej. Dokument ten precyzuje, kto może przeprowadzać zabiegi medyny estetycznej. W komunikacie czytamy między innymi, że
„zgodnie z obowiązującymi przepisami uprawnienia takie posiadają wyłącznie lekarze specjaliści dermatologii i wenerologii oraz chirurgii plastycznej, a także inni lekarze i lekarze dentyści (zwani dalej: lekarzami), posiadający prawo wykonywania zawodu na czas nieokreślony, którzy odbyli dodatkowe szkolenia i uzyskali certyfikaty w zakresie wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej”.
Mówiąc wprost: Ministerstwo Zdrowia wyraźnie zaznaczyło, że zabiegi medycyny estetycznej mogą wykonywać wyłącznie lekarze.
W dalszej części komunikatu Ministerstwo wyjaśnia, dlaczego uściśliło te przepisy:
„Wykonywanie ich [zabiegów med. est.] związane jest z koniecznością przeprowadzenia wcześniejszego badania przedmiotowego i podmiotowego, wykonania dodatkowej diagnostyki, dokonania oceny zagrożeń związanych z zastosowaniem leków i wypełnień podawanych w drodze iniekcji (iniekcje obwarowane przepisami prawnymi), wykluczeniem przeciwwskazań, prowadzeniem dokumentacji medycznej, właściwego postępowania z odpadami medycznym oraz posiadaniem umiejętności i uprawnień do wdrożenia leczenia skutków powikłań. Procedury medycyny estetyczno-naprawczej są świadczeniami zdrowotnymi o dużym ryzyku wystąpienia powikłań, zagrożenia życia lub zdrowia, dlatego podlegają regulacji przez Ministra Zdrowia”.
Całość komunikatu znajdziesz na stronie rządowej: https://www.gov.pl/web/zdrowie/komunikat-w-sprawie-wykonywania-procedur-medycyny-estetyczno-naprawczej
Jakie zmiany wprowadzi komunikat Ministerstwa Zdrowia?
Doprecyzowanie przepisów ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa klientów/pacjentów decydujących się na zabiegi medycyny estetycznej. Sprawa odbiła się głośnym echem w mediach społecznościowych, więc wydaje mi się również, że zwiększy to świadomość klientów w zakresie procedur estetycznych, którym się poddają. Być może niektórym osobom dopiero teraz otworzą się oczy na to, że to nie są bankietowe zabiegi, a ingerujące w ich ciało terapie.
Czasami jest tak, że powikłania po zabiegach estetycznych mogą pojawić się po kilku latach. Chodzi więc o to, aby nie tylko zadbać o kwalifikację pacjenta do zabiegu i prawidłowo przeprowadzić procedurę, ale przede wszystkim – odpowiednio (i błyskawicznie!) zareagować w razie powikłań. Dokumentacja medyczna zebrana przed i po zabiegu powoli również w przyszłości podjąć odpowiednie leczenie – gdyby powikłania wystąpiły po kilku latach.
Czy w praktyce rzeczywiście od zaraz gabinety przestaną proponować klientom zabiegi, określane przez Ministerstwo jako świadczenia medyczne? Myślę, że salony, które mają bazę swoich klientów i renomę, nie zrezygnują z przeprowadzania takich zabiegów, ale zatrudnią lekarza. W mojej ocenie to byłoby bardzo rozsądne rozwiązanie, które godzi interesy klientów oraz gabinetów kosmetycznych.
Które zabiegi medycyny estetycznej będą tylko dla lekarzy?
W komunikacie Ministerstwo Zdrowia wskazuje również konkretne zabiegi medycyny estetycznej, które mają być „zarezerwowane” tylko dla lekarzy. Lista jest dosyć długa i obejmuje wiele zabiegów, które obecnie wykonują również kosmetyczki. Wśród nich są na przykład:
- zabiegi z użyciem toksyny botulinowej,
- zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego usieciowanego (np. wolumetria, liftingowanie, modelowanie),
- zabiegi z użyciem kwasu polimlekowego,
- mezoterapia,
- zabiegi z użyciem osocza bogatopłytkowego i fibryny*
Niektóre wyżej wymienione zabiegi medycyny estetycznej widnieją w ofertach salonów beauty jako „nieinwazyjne”, a czasem wręcz bankietowe.
*Pełną listę zabiegów znajdziesz w komunikacie Ministerstwa Zdrowia.
Reakcja środowiska kosmetycznego na komunikat ministerstwa
Środowisko kosmetyczne zareagowało na komunikat oburzeniem i rozgoryczeniem – pojawiają się różne opinie, np.:
- setki tysięcy złotych wydane na szkolenia i kursy zostały wyrzucone w błoto,
- zdobywane certyfikaty nie uprawniają do przeprowadzania zabiegów,
- nasze studia są bez sensu, skoro nie dają prawa do pracy w swojej dziedzinie.
I oczywiście ja to w pewnym sensie rozumiem – wiele gabinetów będzie musiało gruntownie przebudować swoją ofertę, część zabiegów wycofać, ewentualnie zatrudnić do ich wykonywania lekarza. Wiem, że to jest trudne i oprócz tego, że ogranicza możliwości zarobku, to przez niektórych kosmetologów jest również odbierane osobiście. Są wśród nich osoby, które chciały rozwijać się w branży i liczyły, że przepisy zmienią się na ich korzyść.
Trzeba natomiast pamiętać, że Ministerstwo Zdrowia nie wprowadziło z dnia na dzień nowych przepisów, ale przedstawiło ich oficjalną interpretację. W rozporządzeniu cały czas istniał zapis, że świadczenia zdrowotne mogą wykonywać tylko osoby z prawem wykonywania zawodu medycznego.
Kto weźmie odpowiedzialność za nieudany zabieg?
Zabiegi medycyny estetycznej, np. z użyciem igły lub laserów stanowiły lwią część zarobku wielu gabinetów. Z drugiej zaś strony są bardzo inwazyjne i obarczone ryzykiem powikłań – utraty zdrowia, a nawet życia.
Jednak warto spojrzeć na tę sytuację od strony pacjenta/klienta. Choć komunikat ma jasny cel: zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów, pewnie część osób korzystających z zabiegów medycyny estetycznej nie jest z tego uściślenia zadowolona. Ogranicza ono bowiem pulę specjalistów wykonujących zabiegi, czyli ich mniejszą dostępność.
Doprecyzowanie przepisów przez Ministerstwo jest natomiast krokiem, który pozwoli pacjentom/klientom walczyć o swoje prawa. Jeśli przeprowadzone przez lekarza zabiegi medycyny estetycznej okażą się nieudane, będzie szansa pociągnąć takiego medyka do odpowiedzialności, być może również uzyskać odszkodowanie. Lekarz odpowiada bowiem cywilnie, karnie, a także przed Izbą Lekarską.
A co w przypadku nieudanego zabiegu przeprowadzonego przez kosmetologa? Dochodzenie roszczeń jest bardzo trudne! Kosmetolog / kosmetyczka odpowiada z tytułu nienależytego wykonania usługi (umowa cywilna) i oczywiście można również próbować pociągnąć ją do odpowiedzialności karnej za wykonanie usługi bez uprawnień. Ale mało który ubezpieczyciel będzie skłonny wypłacić odszkodowanie – teoretycznie klient wiedział, do kogo idzie i podpisał zgodę na zabieg.
Rynek medycyny estetycznej rozwija się bardzo szybko, a na inwazyjne zabiegi decyduje się coraz więcej osób. To dlatego tak istotne jest, aby regulacje prawne były wprowadzane szybko i regularnie. W przeciwnym razie odpowiedzialność za wystąpienie powikłań czy nieprawidłowe przeprowadzenie zabiegu się rozmywa.
Kto na tym traci? Oczywiście klienci.

