Serum layering, czyli warstwowe nakładanie serum to jeden z najnowszych trendów pielęgnacyjnych, który swoją dużą popularność zawdzięcza internetowi. Efektem takiej metody korzystania z serum ma być skóra w idealnej kondycji – w końcu według producentów serum layering to spersonalizowana pielęgnacja. Na czym dokładnie to polega i czy rzeczywiście może być skuteczne? Poznaj moje zdanie.
Nowe trendy w pielęgnacji rozchodzą się w internecie błyskawicznie. Niestety te viralowe metody pielęgnacyjne często nie są wcześniej wystarczająco sprawdzone – a przez to nie wiadomo, czy są w ogóle skuteczne! W przypadku trendu serum layering widzę zdecydowanie więcej wad niż zalet.
Serum layering – o co w tym wszystkim chodzi?
Serum layering to nowa propozycja dotycząca codziennej rutyny pielęgnacyjnej, która przyszła… w sumie nie wiadomo skąd. Ja obstawiam, że od producentów kosmetyków. Zgodnie z nią, zamiast kombinacji serum + krem powinno się stosować kilka różnych rodzajów serum – zawierających różne składniki aktywne, dopasowane do potrzeb skóry. Przykładowy plan pielęgnacji może wyglądać tak, że stosuje się:
- serum nr 1 – np. z antyoksydantami,
- serum nr 2 – np. z kwasem hialuronowym,
- krem nawilżający albo z ochroną przeciwsłoneczną.
W teorii należy nakładać sera od najlżejszych do najbardziej „treściwych”, odżywczych. Taka kolejność ma ułatwić skórze wchłanianie składników aktywnych i dlatego bardzo istotna. Jeśli bowiem jako pierwszą warstwę zastosuje się serum o bogatej konsystencji, może ono utrudnić wchłonięcie przez skórę serum o bardziej płynnej, wodnistej formule.
Dowiedz się więcej: Kosmetolog radzi: jak stosować serum do twarzy?
Dlaczego jako kosmetolog nie polecam metody serum layering?
Mówiąc wprost – uważam, że jest to metoda, która może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Z mojego wieloletniego doświadczenia z różnymi klientami wynika, że dobrze dobrane kosmetyki oczyszczające, a do tego jedno serum oraz krem potrafią sobie poradzić z wieloma problemami skórnymi. I nie trzeba wcale wydawać pieniędzy na kilka różnych buteleczek, aby uzyskać doskonałe efekty!
Oto 3 główne powody, dla których nie rekomenduję serum layering:
- problemy z płaszczem hydrolipidowym – więcej wcale nie oznacza lepiej – nakładanie na twarz wielu kosmetyków ze składnikami aktywnymi może spowodować zachwianie bariery hydrolipidowej, którą naprawdę niełatwo jest odbudować;
- połączenie niewłaściwych składników aktywnych – nie wszystkie składniki aktywne można ze sobą bezpiecznie łączyć, a nakładanie jednego serum na drugie to duże ryzyko, że stworzysz na twarzy podrażniający ją mix;
- bezsensowne wydawanie pieniędzy – czy zakup 2 lub 3 buteleczek serum do porannej oraz wieczornej pielęgnacji to jedyny sposób na dostarczenie skórze potrzebnych jej składników aktywnych? Zdecydowanie nie – w składzie dobrych serów znajdziesz świetnie skomponowane składniki aktywne, nie ograniczone do antyoksydantów czy składników nawilżających.
Zamiast wydawać pieniądze na miernej jakości sera, w których znajduje się jeden czy dwa składniki aktywne, zainwestuj w jedno, naprawdę dobre i bogate serum na dzień oraz w jedno na noc. Z pewnością zobaczysz lepsze efekty niż po wklepywaniu w skórę kilku warstw kosmetyków.
Serum layering: świetny sposób na marketing
W przypadku rutyny polegającej na nakładaniu kilku serów jedno po drugim, musisz mieć w swojej kosmetyczce nie jedną, ale dwie czy trzy buteleczki takiego produktu. Producenci kosmetyków reklamują serum layering jako metodę na spersonalizowanie swojej pielęgnacji. Trudno mi się z tym zgodzić – przecież każdy dobór kosmetyku do problemów swojej cery jest właśnie spersonalizowaną pielęgnacją. Niezależnie od tego, czy używasz jednego kremu czy twoja rutyna składa się z 10 kroków! Mało która świadoma kobieta kupuje kosmetyki kompletnie nieodpowiadające potrzebom jej skóry…
Ale nie od dziś wiadomo, że firmy kosmetyczne chcą zarabiać – do swoich produktów dorabiają więc niejednokrotnie całą filozofię, która ma zachęcić do kupna. W mojej ocenie tak jest właśnie z trendem serum layering.
Serum layering, choć reklamowane przez influencerki i rekomendowane przez firmy kosmetyczne, jest w mojej opinii kolejnym, zbędnym trendem, mającym nakręcić konsumpcję kosmetyków. Ja proponuję dobrać dla swojej skóry jedno serum o dobrym składzie na dzień i jedno na noc – pielęgnacja będzie wówczas szybsza, bezpieczniejsza i skuteczniejsza.

