Dieta dla osób z zaburzeniami hormonalnymi

Dieta to nie tylko redukcja zbędnych kilogramów. Rozmowa z dietetyczką Martą Pawelec

Dieta kojarzy Ci się przede wszystkim z redukcją zbędnych kilogramów i przywracaniem optymalnej masy ciała? W swoich wpisach wielokrotnie powtarzałam, że jesteśmy tym, co spożywamy. Moje zdanie potwierdza doświadczona dietetyczka – Marta Pawelec. Przeczytaj obszerny wywiad, by poznać zależność między sposobem odżywiania a funkcjonowaniem organizmu.

Na odżywianie trzeba spojrzeć nie tylko w kontekście zaspokajania głodu, ale znacznie szerzej. Odpowiednia dieta – i to wcale nie rozumiana wyłącznie jako sposób na odchudzanie – pomaga zwalczać niektóre schorzenia, a także im zapobiegać. Czasami niewielka zmiana nawyków jest pierwszym krokiem w stronę lepszego funkcjonowania organizmu.

To może Cię zainteresować: Problemy skórne a dieta

Anna Jurgielaniec: Praca dietetyka kojarzy się głównie ze wsparciem w odchudzaniu. A czym Pani się zajmuje?


Marta Pawelec: Praca dietetyka zdecydowanie sięga znacznie dalej niż odchudzanie. Ja ogromny nacisk kładę na holistyczne spojrzenie na człowieka. Łączę elementy wiedzy klinicznej, koncentrując się na objawach, dolegliwościach i interpretując wyniki laboratoryjne. Jednak patrzę też na emocje, psychikę moich pacjentów, bo często istota problemu „leży w głowie”. Bez troski o sferę emocjonalną, ciężko o jakąkolwiek zmianę.

Wsparcie psychodietyczne jest dla mnie bardzo istotne, zatem otrzymują je wszyscy moi podopieczni. Są to zarówno osoby zmagające się z zaburzeniami odżywiania (pracuję z pacjentami zmagającymi się z anoreksją, bulimia, kompulsywnym objadaniem, ARFID czy neofobia), pacjenci onkologiczni oraz osoby zmagające się z otyłością czy nadwagą.

AJ: Na jakim etapie lub w jaki sposób trafiają do Pani pacjenci?


MP: Bardzo często trafiają do mnie osoby, które jakieś próby odchudzania mają już za sobą. Zmęczone ciągłym byciem na diecie, wdrażaniem kolejnego jadłospisu, efektem jojo trafiają do mnie z informacją, że jestem ich „ostatnią deską ratunku”.

Mam wrażenie, że coraz rzadziej pacjenci trafiają do mnie z przypadku. Raczej jest to efekt mojego doświadczenia, nawiązanych współprac i tego, że to faktycznie ze mną chcą pracować. Moja relacja z pacjentami ma charakter typowo terapeutyczny i taka współpraca to nie jest kwestia jednorazowej wizyty, ale wielomiesięcznych spotkań. Bardzo cenię sobie taki styl współpracy i więź terapeutyczną z moimi pacjentami.

W przypadku typowego prowadzenia klinicznego pacjenci trafiają do mnie z polecenia lekarzy lub innych pacjentów, którym udało się pomóc. Nie ukrywam, że praca w prywatnym centrum medycznym i szpitalu onkologicznym dała mi możliwość tworzenia interdyscyplinarnych zespołów specjalistów, a to dla potencjalnego pacjenta duża wartość dodana.

Cieszy mnie to, że wsparcie psychodietetyczne zaczyna być postrzegane w społeczeństwie jako istotny element dietoterapii i bez niego ciężko jest mówić o skutecznej redukcji masy ciała.

AJ: Z jakimi zaburzeniami hormonalnymi borykają się najczęściej Pani pacjenci?


MP: Najczęściej jest to insulinooporność, czyli brak wrażliwości tkanek na działanie insuliny. Można uznać, że jest to nieprawidłowość metaboliczna coraz częściej dotykająca zarówno kobiety, jak i mężczyzn.

AJ: Jak zmiana nawyków żywieniowych wpływa na poprawę funkcjonowania organizmu? Czy zmiany widoczne są również na skórze?


MP: Zmiany widoczne są na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim pacjenci zauważają w początkowej fazie lepsze samopoczucie i mniejsze zmęczenie w ciągu dnia. W ciągu pierwszego miesiąca zauważają, że kilogramy powoli spadają, a ciało nabiera znacznie zdrowszego wyglądu.

Zmiany na skórze także są widoczne. Skóra robi się bardziej sprężysta, nawilżona, jest pełna blasku. Bardzo często słyszę, że zmniejsza się liczba zmian trądzikowych.

Jedna z ostatnich wiadomości, którą otrzymałam od pacjentki była dla mnie szczególna przyjemna. Pacjentka napisała, iż zagoiła jej się rana na skórze w miejscu występowania egzemy. Pacjentka wraz z dermatologiem walczyła z tym od jesieni bez większej skuteczności, a dieta faktycznie wspomogła leczenie.

Takie wiadomości ewidentnie pokazują, że dietoterapia jest nieodłącznym elementem wspomagającym każdą terapię leczniczą.

AJ: Czy na skórze uwidaczniają się objawy zaburzeń jelitowych? Jakie choroby obserwuje Pani najczęściej?


MP: Najczęściej trafiają do mnie pacjenci z przerostem bakterii w jelicie cienkim – tzw. Sibo bądź zespołem jelita drażliwego.  Wielu pacjentów boryka się także z dysbiozą jelitowa, nawet o tym nie wiedząc.

Długotrwały stres, używki, antybiotyki czy przetworzona żywność destrukcyjnie działa na mikrobiom jelitowy, przez co w jelicie powstaje idealne środowisko dla wszelkiego rodzaju patogenów. Niestrawione cząsteczki pokarmów, zwłaszcza te z żywności przetworzonej nie czekają niestety w kolejce do wydalenia, a przez mikrouszkodzenia w jelicie wędrują do krwioobiegu, atakując inne układy. Na samym końcu przenikają przez warstwy skóry, tworząc nieestetyczne zmiany.

Złe nawyki żywieniowe wpływają także na przyspieszenie procesów starzenia, przez co skóra traci swoją gładkość, a zmarszczki są głębsze i bardziej widoczne. Myślę, że warto spojrzeć na ciało holistycznie i pamiętać, że ładna zadbana, promienna twarz to nie tylko zabiegi kosmetologiczne, ale także wsparcie od wewnątrz.

Dieta i kosmetologia zawsze powinny iść ze sobą w parze.

AJ: Czy zmiana diety pomaga w poprawie kondycji skóry?


MP: Swego czasu miałam przyjemność prowadzić szkolenia pod nazwą „Pokaż mi swoją twarz, a powiem Ci co jesz”. Szkolenie doczekało się kilku ponownych edycji, sala zawsze była pełna co pokazało mi, że zainteresowanie dietą w kontekście skóry jest ogromne.

Ciekawe jest, że w przypadku patrzenia na skórę z perspektywy diety wyróżniamy 4 rodzaje twarzy:

  • cukrowa,
  • nabiałowa,
  • glutenowa,
  • winna.

Twarz cukrowa najczęściej charakteryzuje się dużą ilością czerwonych wyprysków, zwłaszcza w okolicy czoła czy żuchwy.

Twarz nabiałowa to zapadnięte, podkrążone oczy i brak blasku- skóra jest matowa i skłonna do podrażnień.

Twarz glutenowa charakteryzuje się delikatną opuchlizną, zaczerwienieniem.

Twarz winna to zaczerwieniony spuchnięty nos, a także pogłębione bruzdy nosowo- wargowe.

Odstawienie produktów z konkretnych grup powinno zatem w perspektywie czasu przynieść dużo dobrych rezultatów.

Warto też pamiętać o wdrożeniu do diety produktów bogatych w kwasy omega 3 – są dobrodziejstwem dla skóry. Powodują, że cera jest bardziej nawilżona i świetlista.

Nie można także pominąć zadbania o wcześniej wspominaną mikrobiotę. To właśnie tam wchłania się najwięcej witamin, pierwiastków odpowiedzialnych za dobrą kondycję skóry.

Jeśli istnieje ryzyko dysbiozy, warto na początku zadbać o stan jelit. Dopiero później oczekiwać rezultatów związanych ze zmianą żywienia bądź dodatkowej celowanej suplementacji.

AJ: Czy sugeruje Pani swoim pacjentom – tym, których objawy dotykają również skóry – wizytę u kosmetologa?


MP: Oczywiście. Uważam, że specjaliści powinni działać wspólnie i sama bardzo sobie cenię tworzenie się zespołów. Taka współpraca daje pacjentowi przekonanie, że jest odpowiednio zaopiekowany. Ponadto ponownie kłania się tutaj stosowane przeze mnie holistyczne podejście.

Ja dużą uwagę poświęcam żywieniu, do tego jakie zjawiska biochemiczne zachodzą w ciele i jaki może mieć to wpływ na cerę, ale nie mam wiedzy kosmetologicznej. Zatem wolę oddać pacjenta w ręce kompetentnej osoby, która zajmie się skórą w odpowiedni sposób.

AJ: Jakie znaczenie ma prawidłowa dieta w leczeniu chorób hormonalnych, metabolicznych czy jelitowych?


MP: Ogromne. I nie jest to przesada. Jedzenie kojarzy się głównie z zaspokojeniem głodu, no i masą ciała. Tymczasem trzeba pamiętać, że skutek spożywania różnych produktów w organizmie zachodzi wiele zmian biochemicznych.

To, co jemy, ma wpływ na krzepliwość krwi, jej swobodny przepływ lub aglutynacje. Jedzenie reguluje poziom hormonów, może wpływać na zmiany sercowo- naczyniowe czy choćby zmniejszać / zwiększać ryzyko zachorowania na raka.

Inne strategie wdrożymy np. przy zdiagnozowanym Sibo, gdzie postawimy na produkty o niskim FODMAP, inaczej przy wrzodziejącym jelicie grubym. Należy pamiętać, że te same produkty w jednym przypadku będą na nas działać zbawiennie, w innym – totalnie destrukcyjnie.

Do dziś pamiętam przypadek pacjentki z błędnie zdiagnozowanym SIBO (bez wykonania testu wodorowego). Po kilku dniach stosowania strategii żywieniowej wszystkie objawy się nasiliły. Przyznała mi się wówczas, iż nie wykonała badania, a sam fakt stwierdzenia iż jest to SIBO nie można nazwać diagnozą. Pogłębiona diagnostyka wskazała, że problem leży gdzie indziej. Zmiana strategii przyniosła jej faktycznie pożądane ukojenie i poprawę jakości życia.

Jeśli chodzi o choroby hormonalne czy metaboliczne – tutaj żywienie także jest nie bez znaczenia. To, co jemy wpływa na poziom podnoszenia się glukozy, a w konsekwencji insuliny – zatem jedzenie posiłków o niskim ładunku glikemicznym w szybki sposób reguluje glikemię powodując, że nie zachorujemy na cukrzycę.  Nawet przy chorobach nowotworowych żywienie zajmuje kluczową rolę w profilaktyce i leczeniu.

A że lepiej zapobiegać niż leczyć, warto zmianę nawyków żywieniowych zacząć już dziś.

AJ: Co powiedziałaby Pani moim czytelnikom – tak na koniec?


MP: Na pewno chciałabym życzyć przede wszystkim zdrowia i uważności na siebie. To właśnie wtedy, gdy podchodzimy do siebie z ciałożyczliwoscią, rozumiemy, iż nasze ciało to jedyny dom, jaki mamy do życia i zaczynamy o to ciało dbać.

Chciałabym także uspokoić wszystkich, którzy dietę traktują jako restrykcje. To naprawdę fajna przygoda, nie polegająca na samych zakazach. Tu też znajdzie się miejsce na przekąski czy nawet coś niezdrowego zjedzonego od czasu do czasu. Kwestia, by znaleźć balans. Zarówno w żywieniu, jak i innych aspektach naszego życia. Zmiana higieny życia – dieta, sen, nawodnienie, aktywność – przyniesie same plusy. Ale żeby tak było, warto działać powoli, uważnie i bez niepotrzebnego stresu. Jeśli ktoś nie ma siły, by zacząć samodzielnie, warto sięgnąć po pomoc specjalistów. Zawsze chętnie pomożemy.

Marta Pawelec – magister dietetyki i pedagogiki (Dietetyka -Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy. Pedagogika – Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Janusza Korczaka w Szczecinie), absolwentka studiów podyplomowych na kierunku psychologii zdrowia, studentka 4 roku psychologii klinicznej. Doświadczenie w zawodzie zdobyła w Centrum Medyczno- Rehabilitacyjnym Remedica (od 2018 roku), Zachodniopomorskim Centrum Onkologii w Szczecinie (od 2021roku), Piłka Ręczna Koszalin (dietetyk sportowy od 2020 roku), E. Link Gwardia Koszalin (od 2023roku ) oraz  prowadząc własną praktykę. Pasjonatka zdrowego trybu życia ceniąca holistyczne podejście do człowieka. Prywatnie mam dwójki dzieci, amator biegów po lesie i osoba uwielbiająca czytać – głównie pozycje psychologiczne lub wciągające thrillery.