Fizjoterapia kojarzy Ci się wyłącznie z zabiegami po urazach? Choć masz rację, jej zakres jest znacznie szerszy. Stanowi nieocenioną pomoc dla kobiet, które zmagają się z wieloma problemami natury urologicznej i ginekologicznej. Można więc powiedzieć, że stoi na straży kobiecości. W jaki sposób pomaga fizjoterapia uroginekologiczna? Jej tajemnice odsłania fizjoterapeutka z doświadczeniem.
Fizjoterapia uroginekologiczna nie jest żadną nowością, jednak dopiero od niedawna jest o niej głośno. Kobiety mają coraz większą świadomość tego, że z wieloma problemami natury intymnej można sobie poradzić. Bo nietrzymanie moczu po ciąży, obniżenie narządów miednicy mniejszej to… wcale nie „urok”.
To może Cię zainteresować: Masaż to nie tylko relaks – wywiad
Potwierdza to Katarzyna Kaczmarz – fizjoterapeutka, której jedną ze specjalności jest fizjoterapia uroginekologiczna. To temat niezwykle ważny – pokazuje, że poprzez odpowiednią terapię można uporać się z nietrzymaniem moczu, a nawet… uniknąć zrostów tkankowych, które – choć niepozorne – potrafią sporo „namieszać”.
Poniżej prezentuję krótki wywiad na temat fizjoterapii uroginekologicznej – ze szczególnym akcentem na terapię blizn.
Anna Jurgielaniec: W czym się specjalizujesz jako fizjoterapeutka?
Katarzyna Kaczmarz: Moją pierwszą specjalizacją jest fizjoterapia ortopedyczna, w ramach której zajmuję się głównie pacjentami z bólem kręgosłupa, mięśni i stawów. Drugą specjalizacją jest fizjoterapia uroginekologiczna. Jest ona obecnie moim konikiem. Przed podjęciem decyzji o edukacji w tym kierunku miałam dużo wątpliwości i obaw ze względu na dość intymny charakter tej specjalizacji. Zaś schorzenia, z którymi zgłaszają się pacjenci są tematem tabu. Moje wątpliwości rozwiały się od chwili rozpoczęcia praktyki. Zdałam sobie jak bardzo potrzebna jest ta specjalizacja i cieszę się, że to właśnie ją wybrałam.
W ramach specjalizacji uroginekologicznej zajmuję się pacjentami z nietrzymaniem moczu, gazów i stolca oraz obniżeniem narządów miednicy mniejszej, kobietami w ciąży i po porodzie, pacjentami przed i po zabiegach uroginekologicznych oraz z różnego rodzaju bólami miednicy oraz krocza.
AJ: Z czym obecnie najczęściej zgłaszają się pacjentki/pacjenci? Czy to problemy, czy raczej chęć poprawy zdrowia/kondycji?
KK: Jeśli chodzi o ortopedię TOP 1 niezmiennie zajmuje ból kręgosłupa. Natomiast w uroginekologii najchętniej zgłaszają się pacjentki w ciąży i po porodzie. Widać, że wynika to z wysokiej świadomości na temat zdrowia. Nawet jeśli nie ma problemu, to kobiety wolą skontrolować czy wszystko jest w porządku i chcą jak najlepiej o siebie zadbać w tym specyficznym okresie.
AJ: Coraz popularniejsze zabiegi w gabinecie fizjoterapeuty to terapia blizn. Na czym ona polega? Czy dotyczy nowych blizn czy starych, wieloletnich również? Jakie efekty można uzyskać?
KK: W mojej praktyce zajmuję się manualnym opracowaniem blizny w celu redukcji zrostów tkankowych. Blizna jest jak góra lodowa. To, co widzimy to tylko wierzchołek, największy problem stanowią tkanki położone głębokiej. Zrosty na tych tkankach powodują sklejenia z innymi tkankami lub narządami, a przez to wpływają na ich dysfunkcję, pośrednio mogą być też przyczyną wad postawy. Mówi się też o traumach zapisanych w ciele. Często właśnie w bliznach zapisują się traumy, a poprzez terapię blizny może dojść do jej uwolnienia. Zarówno świeże, jak i te wieloletnie blizny powinny być poddawane terapii.
AJ: Z jakimi bliznami można zwrócić się do Ciebie na taką kurację? Ile zabiegów potrzeba?
KK: Najczęściej zajmuję się bliznami po cesarskim cięciu oraz nacięciu krocza. Natomiast praca z każdą blizną jest podobna niezależnie od miejsca występowania czy przyczyny powstania blizny. Liczba wizyt jest indywidualna, ogólnie pracuję do momentu uwolnienia zrostów – tak, aby blizna była funkcjonalną. Pracuję w ujęciu osteopatycznym – wizyty odbywają się w początkowej fazie zazwyczaj w odstępie 3 tygodni. Potrzebny jest czas, aby ciało zareagowało na terapię.
AJ: Co lubisz w swojej pracy?
KK: Fascynuje mnie złożoność ludzkiego organizmu, jego zdolności do samoleczenia i autoagresji. Ostatnio mocno interesuję się psychosomatyką, rozważam nawet studia podyplomowe w tym kierunku. I w sumie to właśnie możliwość ciągłego rozwoju lubię najbardziej swojej pracy.
Katarzyna Kaczmarz – od 2012 roku absolwentka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu na kierunku fizjoterapia. Ma na swoim koncie ukończone liczne kursy. Doświadczenie zawodowe zdobywała w ośrodkach rehabilitacyjnych w Świnoujściu oraz Mielnie. Od 2020 roku prowadzi własną praktykę fizjoterapeutyczną. Prywatnie próbuje pogodzić życie zawodowe z rodzinnym, co jest bardzo trudnym wyzwaniem. Amatorsko bierze udział w maratonach pieszych po górach, gdzie zmaga się z własnymi słabościami.

