Hormony kobiece

Hormony kobiece rządzą – wywiad z dietetyczką kliniczną Moniką Mehdizadeh

Czy wiesz, że hormony kobiece odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie organizmu? Od ich pracy zależy np. regularność cyklu miesiączkowego, przybieranie na wadze / spadek masy ciała. I wcale nie jest tak, że PMS musi być Twoją „urodą” albo że skóra twarzy przez cały czas musi być nieskazitelna. Potwierdza to dietetyczka kliniczna – Monika Mehdizadeh. Przeczytaj cały wywiad.

Nie mylił się ten, kto stwierdził, że natura kobiet jest bardzo złożona. Ich organizmem rządzą hormony kobiece, więc niekiedy nawet niewielkie zaburzenia w ich stężeniach mogą spowodować katastrofę. Tymczasem często kobiety słyszą od lekarzy (!), że ich dolegliwości albo problemy są czymś naturalnym, bo wiele pań z tym się zmaga. Jednak dopiero ten, kto sam tego doświadczył doskonale wie, że wszystko ma swoją przyczynę. A jej wyeliminowanie może prowadzić do uwolnienia się od problemu.

Zachęcam Cię do lektury wywiadu, który przeprowadziłam z dietetyczką kliniczną. W swojej praktyce pomaga kobietom uporać się z zaburzeniami hormonalnymi, które mają ogromny wpływ na ich życie.

To może Cię zainteresować: Dieta to nie tylko redukcja zbędnych kilogramów

Anna Jurgielaniec: Jesteś dietetyczką kliniczną. W czym się specjalizujesz?

Monika Mehdizadeh: Przede wszystkim – pracuję głównie z kobietami i specjalizuję się w zaburzeniach hormonalnych oraz chorobach tarczycy. Pracuję z pacjentkami, których dotyczą między innymi PCOS, insulinooporność, zaburzenia płodności, zaburzenia cyklu miesiączkowego oraz trądzik. W swojej pracy pomagam również przygotować się do ciąży.

AJ: Skąd pomysł na to, aby w swojej pracy skoncentrować się m.in. na hormonach?

MM: Ważnym powodem jest fakt, że jako nastolatka sama doświadczyłam wielu problemów, z którymi teraz zgłaszają się do mnie pacjentki. Niejednokrotnie od lekarzy słyszałam „taka pani uroda”, „większość kobiet tak ma”, „przejdzie z wiekiem” czy „pani wyniki są w normie, więc proszę się nie martwić”.
Zawsze powtarzam, że udało mi się pożegnać utrudniające życie objawy i przekuć to w pasję. Dzięki temu teraz mogę pomagać innym kobietom. Hormony (i cykl miesiączkowy) to coś znacznie więcej niż nam się wydaje i mam wrażenie, że jest to temat, na który bardzo mało się mówi.

AJ: Czy pomagasz tylko kobietom? Kto się może do Ciebie zgłosić?

MM: Zdecydowaną większość moich pacjentek stanowią kobiety. Jednak mogą się do mnie zgłosić również mężczyźni – szczególnie sportowcy lub tacy, którzy chcą zredukować masę ciała.

Dobrym przykładem jest mój mąż, który jako zawodowy sportowiec zdecydowanie musi przykładać dużą uwagę do tego, co znajduje się na jego talerzu –  absolutnie nie mam na myśli restrykcji i „zakazów” a świadome, odpowiednio do niego dopasowane rozwiązania. Dzięki temu osiąga dobre wyniki sportowe jak i jest zadowolony ze swojego ciała, co jest dla niego bardzo ważne.

AJ: Czy bolesne miesiączki to rzeczywiście „uroda” niektórych kobiet?


MM: Nie. Nie wierzę w stwierdzenia „taka pani uroda”, „większość kobiet tak ma więc to normalne”… To zawsze ma jakąś przyczynę (a bardzo często jest to więcej niż wyłącznie jeden czynnik). Jeśli na konsultację zgłaszają się do mnie kobiety, których dotyczy ten problem, to zawsze staram się pomóc w znalezieniu przyczyny. Tylko wtedy jesteśmy w stanie NAPRAWDĘ sobie pomóc. Oczywiście można przyjmować leki, ale jest to rozwiązanie chwilowe, które w żaden sposób nie dotyka i nie rozwiązuje prawdziwej przyczyny problemu. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o endometriozie. Niestety jej diagnoza nie jest łatwą sprawą ale ważne jest aby znaleźć takiego lekarza, który specjalizuje się w jej rozpoznawaniu.

Pozwolę sobie jeszcze przedstawić jak powinien wyglądać prawidłowy cykl miesiączkowy:

  • długość miesiączki powinna wynosić od 3 do 7 dni i nie powinna być ona bolesna (ewentualnie delikatnie, jednak ból nie powinien utrudniać nam codzienności);
  • ilość utraconej krwi podczas miesiączki powinna wynosić ok. 40 – 80 ml (jest to maksymalnie 16 standardowych podpasek lub tamponów);
  • prawidłowy kolor krwi miesiączkowej to żywoczerwony (jak wino);
  • prawidłowa długość cyklu to 21 – 35 dni a różnice mogą wynosić +/- 5 dni w jedną lub w drugą stronę;
  • owulacja powinna pojawić się między 10 a 23 dniem cyklu (owulacja w 14 dniu cyklu to mit, rzadko kiedy tak faktycznie jest);
  • krwawienia/plamienia w trakcie cyklu nie powinny występować.


AJ: Jak cykl miesiączkowy „zmienia” wygląd skóry? Co można zrobić, aby cały czas wyglądała bardzo dobrze?

MM: Warto podkreślić, że każda z nas jest inna i to, co będzie działo się u jednej z nas, niekoniecznie pojawi się u drugiej.

Generalnie podczas miesiączki poziom hormonów jest najniższy, kobiety zauważają wtedy więcej niedoskonałości i większe wydzielanie sebum.  Po miesiączce poziom hormonów wzrasta i stan cery zaczyna się poprawiać. Jest ona bardziej nawilżona. I chyba najbardziej lubianą fazą jest owulacja – zwykle w tym czasie mamy lepszy nastrój, więcej energii i dosłownie promieniejemy. Jeśli nie dochodzi do zapłodnienia, powoli zataczamy koło i mniej więcej na tydzień przed rozpoczęciem miesiączki stan cery może nieco się pogorszyć (tak jak wspominałam – wcale nie musi).

Szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy jest to możliwe aby nasza skóra przez CAŁY czas wyglądała dobrze 🙂 Sama jestem tego przykładem – jeśli zjem więcej cukru lub nabiału, to odbija się to na wyglądzie mojej cery. Można byłoby powiedzieć, że całkowicie powinnam je wykluczyć ale to nie temat na dziś… 🙂

Jednak od razu na myśl przyszły mi 3 tzw. „superfoods”, które warto włączyć do swojej diety w trosce o piękną skórę.

1. Siemię lniane: źródło kwasu alfa-linolenowego, który należy do rodziny kwasów tłuszczowych omega-3. Kwasy tłuszczowe omega-3 świetnie wpływają na płynność sebum, dzięki czemu zmniejszają ryzyko powstawania zaskórników. Swoje największe właściwości wykazuje bezpośrednio po zmieleniu.


2. Olej z wiesiołka: poprawia również wygląd skóry, włosów i paznokci. To również świetne wsparcie dla poprawy równowagi hormonalnej (w tym pracy tarczycy).

3. Matcha:  zawiera składnik EGCG, który wykazuje działanie przeciwzapalne oraz przeciwdrobnoustrojowe, a jedna filiżanka matchy pod względem zawartości antyoksydantów odpowiada 10 filiżankom zielonej herbaty.

AJ: Hormony kobiece a napięcie PMS – to fakt czy mit?

Szacuje się, że nawet 90% kobiet doświadcza szeregu objawów związanych z PMS (zespół napięcia przedmiesiączkowego). To nie jest jednak powód, aby wmawiać kobietom, że „to normalne” czy „taka pani uroda”, chociaż mogą za to odpowiadać hormony kobiece.

AJ: Co zrobić, żeby ograniczyć jego uciążliwość?


To zależy, jakie objawy się pojawiają i jaka jest ich przyczyna. Jest to kwestia niezwykle indywidualna. Jednak są pewne wskazówki, które mogę polecić każdej kobiecie:

  • dbaj o to co znajduje się na Twoim talerzu. Świetnym rozwiązaniem jest dieta przeciwzapalna (warto o niej poczytać);
  • olej rzepakowy zamień na oliwę z oliwek;
  • zrób badania i uzupełnij ewentualne niedobory po konsultacji ze specjalistą (m.in. selen, jod z dobowej zbiórki moczu, wit. D, wit. B12 i kwas foliowy). Warto również zbadać progesteron, estradiol, insulinę i glukozę na czczo, panel tarczycowy, ferrytynę – to podstawy podstaw w tym przypadku;
  • zadbaj o sen – ostatnią kawę wypij maksymalnie do godziny 15:00. Zachęcam do odłożenia telefonu, wyłączenia telewizji oraz zamknięcia laptopa minimum godzinę (lub nawet 30 minut na początek) przed pójściem spać. Świetnie byłoby być w łóżku między 22:00 a maksymalnie 23:00 ponieważ właśnie wtedy zaczynają się największe procesy regeneracyjne w organizmie.
  • warto rozważyć włączenie suplementacji magnezu i omega 3 (do rozważenia indywidualnie). Magnez działa poprzez relaksację mięśni macicy oraz zmniejsza produkcję prozapalnych prostaglandyn. Omega 3 ograniczają produkcję prozapalnych prostaglandyn, co wpływa na zmniejszenie skurczów macicy.
  • zwróć uwagę na to, czy nie ćwiczysz zbyt intensywnie (szczególnie podczas miesiączki – w tym czasie warto postawić na regenerację lub spokojną aktywność fizyczną) albo zobacz, czy w ogóle dbasz o ruch;
  • znajdź swój sposób na stres. Mnie i moim pacjentkom bardzo pomaga joga, medytacja, własne rutyny poranne i wieczorne, stała godzina chodzenia spać oraz odłożenie telefonu o godzinie 18:00-19:00 i nie spoglądanie do niego aż do następnego dnia. Na początku nie będzie to ani łatwe, ani przyjemne ale myślę, że jest o co zabiegać 🙂
  • ogranicz stosowanie plastiku (głównie chodzi o ksenoestrogeny, które zaburzają naszą gospodarkę hormonalną) i nie gotuj kaszy/ryżu w woreczkach;
  • szkodliwe substancje zawarte w podpaskach barwionych chlorem, perfumowanych… stykają się z naszymi błonami śluzowymi i wnikają do naszego organizmu. Może to prowadzić do nasilenia objawów związanych z PMS, dlatego warto kupować podpaski, wkładki i tampony z bawełny 100% organicznej (np. firma Your Kaya, Ginger Organic…)
  • zadbaj o prawidłowe nawodnienie, czyli 30 ml wody na każdy kilogram masy ciała.

AJ: A co z insulinoopornością? Jak to zaburzenie wpływa na ciążę, a potem karmienie piersią?


MM: Zgłaszają się do mnie panie, które chcą przygotować się do ciąży., bo wiadomo, że hormony kobiece są w tej kwestii bardzo ważne. Insulinooporności często towarzyszy szereg dolegliwości, które utrudniają codzienne funkcjonowanie (również szanse na starania mogą być utrudnione). Jest to ważny temat, który wymaga zaopiekowania, ponieważ jeśli IO jest bardzo zaawansowana, może przerodzić się w cukrzycę ciążową. Dlatego zawsze zachęcam, aby się badać i nie ignorować niepokojących sygnałów, które wysyła ciało.

AJ: Co chciałabyś powiedzieć na koniec – moim czytelnikom?  

MM: Chciałabym powiedzieć, że antykoncepcja hormonalna NIE reguluje hormonów. Ona wycisza czynność jajników i (w przypadku problemów hormonalnych) sprawia, że objawy znikają a przyczyna zostaje. Antykoncepcja wycisza pracę jajników i blokuje owulację – czyli podczas jej stosowania NIE MA naturalnego cyklu. Krwawienie, które widać to sztuczne krwawienie, które nie ma nic wspólnego z miesiączką.

Nie jestem ani „za” ani „przeciw” jej stosowaniu, ponieważ jest to kwestia indywidualna każdej z nas czy i na jakie leki się decyduje. Chciałabym jednak, aby każda z kobiet miała tego świadomość. I nie dała sobie wmówić, że jest beznadziejnym przypadkiem, czy tak już jest i nic się nie da zrobić, ponieważ dobre samopoczucie i równowaga hormonalna nie jest dla wybranych kobiet a dla tych, które wybierają nauczenie się tego. Hormony kobiece rządzą, ale da się je ujarzmić.


Monika Mehdizadeh – dietetyczka kliniczna, która posługuje się medycyną opartą na faktach. Ukończyła studia licencjackie oraz magisterskie na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, jednak studia nie oznaczają dla niej końca nauki. Stale poszerza swoją wiedzę, uczestnicząc w kursach, szkoleniach i zagłębiając się w literaturę naukową. Fascynuje ją wszystko, co związane jest z hormonami, tarczycą oraz cyklem miesiączkowym, a wyróżnia ją holistyczne oraz przyczynowe podejście do pacjenta. Swoją praktykę prowadzi w przestrzeni online, współpracując z kobietami z całej Polski, a także w gabinecie stacjonarnym w Koszalinie. Prywatnie uwielbia spokój, spacery nad morzem, jogę i mrożoną kawę.