Gabinety medycyny estetycznej obsługują coraz młodsze osoby – wynika z danych branżowych. Istotną zmianą jest także zakres zabiegów, które wykonują klienci – nie poprawiają już tylko defektów, które źle wpływają na ich samoocenę, priorytetem nie jest regeneracja skóry, ale fundują sobie niemal nowe twarze. Do czego może prowadzić takie zjawisko? Poznaj moją perspektywę.
Gabinety medycyny estetycznej prześcigają się w coraz to nowszych i bardziej innowacyjnych zabiegach odmładzających. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że reklamy tych terapii kierowane są coraz częściej do bardzo młodych osób, którym tak naprawdę wystarczy złuszczanie i regeneracja skóry. Nieraz zdarzyło mi się trafić na rolkę na Instagramie, która zaczyna się od słów typu: „Masz 30 lat i nigdy nie byłaś u kosmetyczki? To ostatni moment, aby zatrzymać starzenie!” – i tutaj następuje reklama zabiegu z wypełniaczem czy toksyną botulinową.
Klientki gabinetów medycyny estetycznej są coraz młodsze – analiza danych
Z moich obserwacji wynika, że z zabiegów medycyny estetycznej korzystają coraz młodsze osoby, a tę intuicję potwierdzają branżowe analizy. To, co widać na ulicach i w mediach społecznościowych, ma odzwierciedlenie w badaniach. Poniżej zamieszczam kilka konkluzji z raportu Gitnux Aesthetics Industry Statistics, które wydają mi się najbardziej istotne:
- w USA kobiety w wieku 22-37 lat stanowią 43% klientek gabinetów medycyny estetycznej,
- 47% kobiet w wieku 30-50 lat Wielkiej Brytanii ma w twarzy wypełniacze,
- globalnie wśród przedstawicieli pokolenia Z (czyli osób w wieku 18-24) zużycie botoksu wzrosło od 2021-2023 o 25%.
Inne badania wskazują z kolei, że to młodzi dorośli, czyli osoby poniżej 41. roku życia, stanowią istotną grupę osób wykonujących zabiegi toksyną botulinową.
W Polsce również powoli zaczyna się przeprowadzać badania i ankiety dotyczące medycyny estetycznej, które wyraźnie wskazują, że takie zabiegi przestają być usługą dla wybranych. Zgodnie z raportem „Polska za filtrem 2025”, w ciągu ostatnich 5 lat prawie 13% Polaków (czyli ok. 4 mln) skorzystało z zabiegów medycyny estetycznej, a kolejne 20% poważnie je rozważało. Co ciekawe i niepokojące jednocześnie, okazało się, że najaktywniej z dobrodziejstw medycyny estetycznej korzystają osoby do 24 roku życia – aż 17,3% ma wykonany jakiś zabieg.
Naturalnie w obliczu takich wyników badań nasuwa się pytanie: dlaczego coraz młodsze osoby odwiedzają gabinety medycyny estetycznej? Czy naprawdę 20-25-latkom nie jest potrzebna odpowiednia do wieku regeneracja skóry, nawilżanie czy złuszczanie, ale botoks? Odpowiedź jest bardziej złożona niż mogłoby się wydawać.
Ciało, które wciąż jest do poprawki – czy to już uzależnienie?
Motywacją dla młodych osób nie jest już korekta defektu (np. niekształtnego nosa) czy redukcja widocznych zmarszczek, ale desperacka próba zapobieżenia wystąpieniu choćby najmniejszej oznaki starzenia. Problem leży również, a może przede wszystkim, w mediach społecznościowych.
To temat, o którym od dawna mówi się bardzo dużo – bo to właśnie z social mediów wzięła się moda na takie same malutkie nosy, duże pośladki, pełne usta i krótką „przerwę” między nosem a ustami. Oglądając na Instagramie zdjęcia kobiet, które reprezentują ten sam kanon urody, trudno oprzeć się wrażeniu, że tak właśnie definiuje się dzisiaj piękno. Szczupłe ciało, owalna twarz z lekko wydłużoną brodą i małym noskiem, a do tego wyraziste kości policzkowe i pełne usta – klientki gabinetów medycyny estetycznej chcą dziś wyglądać w ten sposób.
Ciało staje się projektem – i to takim, który nigdy nie będzie skończony. Medycyny estetyczna uzależnia, co widać na przykładzie osób ze świata show-biznesu. Najpierw niewinny botoks, a potem lip-lift, nos, operacja powiększenia piersi i pośladków. Widząc, jak pięknie wygląda gładkie czoło, chciałoby się dopasować do niego resztę – pozbyć zmarszczek wokół oczu i podnieść owal. Gdy twarz jest już odmłodzona, okazuje się, że biust nie pasuje do nowej wersji kobiety – jest za mały albo niesymetryczny.
Czy starzenie stało się problemem do leczenia?
W ciągu dwóch ostatnich dekad wzrosła liczba młodych dorosłych poddających się zabiegom wstrzykiwania różnych preparatów na twarz, których cel jest jeden: zapobiec starzeniu 1. Po angielsku określa się to słowem prejuvenation, co można przetłumaczyć na polski jako „zapobieganie utracie młodości’”.
Coraz młodsze osoby zaczynają stosować najróżniejsze terapie mające spowolnić starzenie, a najlepiej go uniknąć. Choć oczywiście wiadomo, że jest to niemożliwe, producenci kosmetyków i zabiegów chcą za wszelką cenę przekonać klientów, że da się wyglądać młodo bez względu na wiek. I nie jest to już subtelny marketing, ale komercjalizacja lęku przed starością. Narracja anti-aging każe walczyć ze starością, jakby był to jakiś zły przeciwnik, a nie naturalna kolej rzeczy. I żeby była jasność – nie uważam, że „starzenie się z godnością” oznacza rezygnację z zabiegów medycyny estetycznej, ale nie sądzę, że powinno się zaczynać inwazyjne procedury przeciwstarzeniowe w okolicach trzydziestki. Na tym etapie najczęściej wystarczy regeneracja skóry, regularne złuszczanie i dobrze dobrana pielęgnacja domowa.
Martwi mnie też to, że młody wygląd staje się ważniejszy niż sprawne, zdrowe ciało i umysł – jeśli nie masz zmarszczek, to znaczy, że wszystko jest w porządku. To niepokojące, bo przecież dużo istotniejsze dla zdrowego starzenia są regularne badania, aktywność i zdrowa dieta niż wygładzanie sobie czoła. Zdaje się, że wiele osób korzystających z medycyny estetycznej o tym zapomina.
Dowiedz się więcej: Co zamiast botoksu na zmarszczki na twarzy? Poznaj alternatywy
Na koniec chcę, żeby wybrzmiało to, że jestem zwolenniczką szacunku do cudzych wyborów i uważam, że każdy może robić ze swoim ciałem, co chce. Zjawisko powszechnego korzystania z medycyny estetycznej przez coraz młodsze osoby ma jednak wymiar społeczny – botoks i wypełniacze stają się pewnego rodzaju koniecznością. Brak zabiegów zaczyna być utożsamiany z zaniedbaniem – bo zadbana cera to przecież ta idealnie gładka, naciągnięta i proporcjonalna… Presja na idealny wygląd zaczyna przechodzić na nastolatki – dziewczynki, które dopiero dojrzewają fizycznie i psychicznie wchodzą w dorosłość z zaburzonym postrzeganiem kobiecego ciała. Kobiety o ujednoliconych rysach twarzy, które występują w telewizji, mediach społecznościowych i widziane są na ulicach zaprzeczają temu, że piękno tkwi w różnorodności.
Źródła

