analiza składu kosmetyków

Analiza składu kosmetyków coraz bardziej rozczarowująca. Te kwestie budzą mój sprzeciw

Analiza składu kosmetyków to pierwsze, co robię, zanim przetestuję nową linię produktów albo nową markę wchodzącą na rynek. Niestety, coraz częściej producenci mnie zawodzą – zamiast składników aktywnych w INCI widzę barwniki, stabilizatory, plastyfikatory i inne substancje, niemające nic wspólnego ze skutecznym działaniem. Co można z tym zrobić? Jak wybierać produkty naprawdę dobre? Przeczytaj.

Jeśli jesteś moim klientem albo śledzisz mojego bloga, z pewnością wiesz, że duży nacisk kładę na korzystanie z dobrych i skutecznych kosmetyków. Głównym wyznacznikiem jakości produktów, które warto wypróbować, jest ich skład. Zanim kupię jakiś produkt kosmetyczny, dokładnie go analizuję. Z przerażeniem patrzę więc na zmiany w branży beauty. Jeśli interesuje Cię analiza składu kosmetyków, poznaj moje wnioski.

Dowiedz się więcej: Skład INCI – jak czytać etykiety kosmetyków? Wskazówki

Analiza składu kosmetyków, czyli manifest rozczarowań

Dopasowanie pielęgnacji do typu cery oraz dobra jakość używanych produktów to dwa czynniki, które w największym stopniu pozwalają poprawić kondycję skóry twarzy (o oczywistościach, takich jak zdrowa dieta i brak chorób nie wspominam – to podstawa). Jako kosmetolog zawsze sprawdzam i analizuję składy kosmetyków, które polecam klientom i których sama używam – nie dobieram pielęgnacji w ciemno ani na podstawie rekomendacji influencerów.

Z rozczarowaniem obserwuję jednak ostatnio, że z rynku znikają jakościowe, skuteczne produkty o genialnych składach, a zastępują je… produkty wypełnione całą masą chemii. Gdy szukam nowych produktów do twarzy, ciała czy zabiegów jestem przerażona – zmiana w porównaniu z tym, co było na rynku jeszcze 10 czy 5 lat temu jest ogromna! Niezwykle martwi mnie też proceder wycofywania z rynku dobrych produktów – producenci tłumaczą to brakiem sprzedaży, po czym podobny kosmetyk za jakiś czas wraca, ale… w wersji wypełnionej chemią.

Sprawdź też: Skład INCI – jakich składników unikać w kosmetykach?

Analiza składu kosmetyków – co najbardziej przeraża mnie w składach produktów?

O produktach zamawianych z chińskich platform już kiedyś pisałam – absolutnie tego nie polecam, nie ma to nic wspólnego z jakością, a często zawiera niebezpieczne dodatki. Niestety zauważam, że coraz więcej kosmetyków dostępnych w Unii Europejskiej, czyli bezpiecznych i przebadanych, także ma bardzo zły skład. Nie mówię tu o zakazanych substancjach, ale o chemii, która zastępuje dobre i działające składniki aktywne. W wielu produktach, zamiast składników aktywnych znajdziesz:

  • barwniki, 
  • konserwanty, 
  • „lepiszcze”, czyli plastyfikator, który nadaje kosmetykom elastyczność, zapobiega ich kruszeniu; to substancja wiążąca składniki kosmetyków, 
  • stabilizatory i regulatory kwasowości,
  • substancje kondycjonujące,
  • substancje poprawiające właściwości aplikacyjne, czyli rozprowadzanie kosmetyku,
  • substancje sprawiające, że skóra wydaje się miękka i jedwabista,
  • substancje, tworzące na powierzchni skóry warstwę okluzyjną (tzw. film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni,
  • emulgatory, czyli wzmacniacze tekstury w recepturach,
  • substancje nadające produktom konsystencję – regulujące poziom lepkości produktu kosmetycznego, pełniące rolę stabilizatora emulsji (np. kremów), chroniące przed rozwarstwieniem, a tym samym przedłużające trwałość kosmetyku,
  • substancje o działaniu zmiękczającym, czyli zapewniające skórze odpowiednie wygładzenie.

Lista jest naprawdę długa, a najgorsze jest to, że substancje te nie znajdują się na końcu składu, ale na jego początku! To oznacza, że nie są dodatkiem, a głównym składnikiem kosmetyku!

Gdzie szukać rozwiązań? Wciąż stawiać na jakość!

Chciałabym zakończyć mój manifest o rozczarowaniach rynkiem kosmetyków jakąś poradą – bo oprócz narzekania przede wszystkim warto działać.

Jestem zdania, że nie należy przystawać na bylejakość i dawać się zwodzić, kupując produkty, które ze skutecznością nie mają nic wspólnego. Wciąż zachęcam do wyszukiwania dobrych produktów, czytania składów i zostawiania swoich pieniędzy tam, gdzie rzeczywiście transparentnie mówi się o składnikach używanych do produkcji. Rekomenduję ciekawość i dociekliwość – hasła reklamowe i opisy na opakowaniach zwykle nie mają nic wspólnego z zawartością produktów.

Analiza składu kosmetyków to pierwszy krok do znalezienia dobrych jakościowo, a przede wszystkim działających produktów pielęgnacyjnych. Wiem – na początku zajmuje to trochę czasu. Ale gdy nabierzesz wprawy, będziesz z łatwością oddzielać produkty wypełnione barwnikami i konserwantami od tych, które składają się głównie ze składników aktywnych.